Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pokój dziecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pokój dziecka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 kwietnia 2014

Trochę magii - cotton ball lights

Gdy je zobaczyłam zapragnęłam je mieć. Już widziałam oczami wyobraźni nastrój jaki wyczarują... Z tego nastroju wybił mnie okrzyk - ja chcę takie - niebieskie i białe! Grrrrrr serca matki miękkie. I On - Syn ma, a ja jeszcze nie ;(. Mało tego jeszcze Ona - Żona (nie moja) też chcę... I będzie miała ;. I ja też będę mała - a co!
Cóż się dziwić - kulki -takie niepozorne, a jednak zapalone wprowadzają magię do wnętrza.
Żeby je zrobić potrzeba starego łańcucha z choinki, trochę nici/sznurka, mąka ziemniaczana, woda i trochę cierpliwości. Tyle wystarczy by cieszyć się niepowtarzalną atmosferą ;)


Najpiękniejsze jednak są wieczorem, kiedy można je zapalić.


Magicznego wieczora Wam życzę i pięknego weekendu ;)

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Jeszcze raz w kolorze blue ;)

Przez ostatnie dni wyjątkowo częściej w dłoni miałam pędzel niż druty. Zaraziłam się od Iwony malowaniem ;). Zapewniam jednak, że to stan tylko chwilowy.
Parę dni temu pokazywałam Wam parę elementów z Jasia pokoju w kolorze blue. Ponieważ właścicielowi pokoju tak bardzo się spodobało postanowiłam dokończyć już cały jego pokój. Oczywiście w zmianie wystroju pokoju dzielnie pomagał Jasiu ;)
Poniżej zamieszczam Wam efekty naszej wspólnej pracy, a zarazem zabawy ;)


Pomalowanie paru elementów zmieniło całkowicie klimat pokoju. Dzięki temu pokój stał się całością, a nie miejscem składowania wielu przypadkowych rzeczy. Poza tym pozbyłam się Jasia ze swojego pokoju, ponieważ dobrze mu się bawi u siebie ;)
Cudownego tygodnia Wam życzę ;)

niedziela, 30 marca 2014

W kolorze blue sky ;)

Odkąd pamiętam ulubionymi kolorami mojego Syna są: biały, zielony i niebieski. Dlatego też, wybór kolorów na biurkobramkę mnie nie zaskoczył. Dodam jeszcze, że biały i niebieski to kolory klubu, w którym Jasiek uczy się kopać piłkę ;). I choć klub jest III ligowy, to dla mojego prawie sześciolatka jest to najlepszy klub pod słońcem, zaraz na równi z FC Barceloną ;)
Wracając do tematu.... Na pomalowanie biurkobramki poszła niewielka ilość farby. Została prawie cała puszka farby, którą trzeba było zużyć zanim zgęstnieje. Ponieważ mój Syn miał dzisiaj prawie cały dzień zajęcie, postanowiłam spędzić go bardzo kreatywnie ;).
Pod pędzel poszło więc łóżko.


Byłam przekonana, ze z małej 0.35 l puszki farby po dwukrotnym pomalowaniu łóżka nic nie zostanie. Myliłam się, starczyło jeszcze na pomalowanie stojaczka pod zdjęcia.



Było mi jeszcze mało więc z rozpędu pomalowałam stojak na papier ;)


Wybaczcie, ze nie wrzucam zdjęć, jak wygląda po zmianach pokój Jasia, ale nie starczyło mi dzisiaj czasu żeby dopilnować Malucha, by posprzątał swój pokój ;)
Spokojnej nocki ;)

poniedziałek, 24 marca 2014

Praca zespołowa

Okrzykom radości i szczęścia wczoraj nie było końca. Młody oszalał ze szczęścia. A to za sprawą niespodzianki...
Ale zacznę od początku;)
Młody od pewnego czasu namiętnie maluje, rysuje, piszę itp itd. Stwierdziłam, że czas powoli myśleć o przystosowaniu jego pokoju do czasów szkolnych. Ponieważ oprócz nauki Jasiek jeszcze ma fioła na punkcie piłki nożnej, wpadłam na pomysł połączenia nauki i sportu ;)
Jak to u mnie bywa pomyślałam i czekałam aż mój pomysł nabierze mocy urzędowej. Lecz oczywiście ciocia (Iwona) zarządziła wyjazd po niezbędne materiały. Niestety zakupy nam się nie udały i wróciłyśmy do domu tylko z blatem ;(. Brakowało nam nóg. I wydawało się, że realizacja pomysłu odsunie się w czasie. Lecz na drugi dzień za sprawą wujka (męża Iwony), sprawy nabrały niespodziewanego przyśpieszenia.
Zaraz wieczorem wyposażona w pakiet dobrych chęci stawiłam się u Iwony celem malowania nóg. Na chęciach prawie się skończyło bo moja pomoc przy malowaniu ograniczyła się do mycia pędzli i obserwowania perfekcjonizmu cioci ;). Rany julek - Iwona jest mistrzynią w dokładności!


Wujek tymczasem zajął się wkręcaniem haczyków. Muszę przyznać że idealnie mu to wyszło ;) (kłaniam się nisko).
Mi przypadło skręcanie (20 śrubek bez wkrętarki - auuu moje ręce) no i oczywiście plecenie. Gotową siatkę zawieszał oczywiście syn.


I tak oto efektem wspólnej pracy 8 rąk powstało biurkobramka ;). Testom nie było końca. Co gorsza nawet są plany żeby na wakacje biurko zabrać ze sobą ;).
Słowa Młodego, że w życiu nie mógł sobie wymarzyć lepszego biurka sprawiają, że fruwam z radości i ja.


Tygodnia fruwania z radości Wam życzę ;)