Lubię tworzyć co z niczego. Zmiana pozornie nudnych przedmiotów na ciekawy mebel/dekorację daje mi niebywałą satysfakcję. Tym bardziej, że wkręcił się w to również mój Syn. Jest więc to też dla nas sposób na ciekawe spędzenia czasu.
Dlatego też gdy zobaczyłam paletę opartą o altanę śmietnikową nie mogłam się oprzeć. Musiałam ją zabrać ze sobą ;)
Miał byś stoli kawowy lub półka na książki. Niestety z uwagi na fakt, że palety często nasączane są różnego rodzaju chemią postanowiłam, że jej miejsce będzie na balkonie. Marzyło mi się wielkie łoże lecz rozmiary balkonu nie pozwoliły mi na realizację tego projekt. Musiałam ją przeciąć. Powstała ławka i kwietnik.
Projekt nie jest jeszcze całkowicie skończony. Na ławce jeszcze zalegną wygodne poduchy. Marzą mi się wielkie poduchy z grubej gąbki. Jak tylko znajdę odpowiednią gąbkę, biorę się za pokrowce. Póki co na razie cieszę się tym co mam ;)
Uroczego wieczora Wam życzę.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą meble. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą meble. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 26 maja 2014
sobota, 5 kwietnia 2014
Niemożliwe ! ;)
Muszę się pochwalić bo pękam z dumy!
Dzisiaj nadeszła wielka chwila, w której niemożliwe stało się możliwe! - UPORZĄDKOWAŁAM swoje motki;). Nie sądziłam, że kiedykolwiek w moim życiu nastąpi ten moment, w którym moje motki będą w jednym miejscu, widoczne jak na dłoni. Przez tysiące lat świetlnych trzymałam włóczki w różnych pudłach, pudełkach, koszykach itp. I oczywiście nigdy nie wiedziałam co i ile mam.
A dzisiaj nadszedł temu kres ;)
Cieszę się jak małe dziecko, co najmniej jak Jasiek z biurkobramki;) Siedzę z kieliszkiem wina i patrzę się w swój regalik jak sroka w malowane wrota (tak na marginesie wrota szafki musiałam lekko przemalować ;)) i nie mogę się nacieszyć ;)
Yuuuupiiiiiiiii!
Życzę Wam Yuppi Soboty ;)
Dzisiaj nadeszła wielka chwila, w której niemożliwe stało się możliwe! - UPORZĄDKOWAŁAM swoje motki;). Nie sądziłam, że kiedykolwiek w moim życiu nastąpi ten moment, w którym moje motki będą w jednym miejscu, widoczne jak na dłoni. Przez tysiące lat świetlnych trzymałam włóczki w różnych pudłach, pudełkach, koszykach itp. I oczywiście nigdy nie wiedziałam co i ile mam.
A dzisiaj nadszedł temu kres ;)
Cieszę się jak małe dziecko, co najmniej jak Jasiek z biurkobramki;) Siedzę z kieliszkiem wina i patrzę się w swój regalik jak sroka w malowane wrota (tak na marginesie wrota szafki musiałam lekko przemalować ;)) i nie mogę się nacieszyć ;)
Yuuuupiiiiiiiii!
Życzę Wam Yuppi Soboty ;)
czwartek, 27 marca 2014
Retro szafeczka
Kolejny przedmiot, tym razem szafkę, która prawdopodobnie była kiedyś elementem staromodnego kredensu, ocaliłam przed niechybną zagładą na śmietnisku. Szafka była w stanie żałosnym - łuszczący się lakier, który kiedyś był żółty, jedne drzwiczki smętnie zwisające na jednym zawiasie, ubytki w drewnie prawdopodobnie po sękach, które opuściły lata temu deski, w których tkwiły. Szafka wyglądała tak, że tylko OIOM ją mógł uratować :) Reanimacja trwała cały dzień. Najpierw zdzieranie starego lakieru, potem szlifowanie, polerowanie, szlifowanie i polerowanie. Jak już dokopałam się do żywego drewna przyszła pora na wymianę zawiasów i wypełnianie ubytków w drewnie specjalną szpachlą. A potem znów polerowanie jak szpachla wyschła. W końcu mogłam przystąpić do malowania. Wymyśliłam sobie, że zrobię ją w stylu retro, żeby wyglądała na jeszcze starszą niż była w rzeczywistości - oj ta pokrętna logika ;) Najpierw malowałam ją bejcą, a właściwie dwoma kolorami bejcy. Potem suchy pędzel zanurzyłam w białej emulsji akrylowej i nierównomiernie powycierałam go w szafkę, a na końcu pomieszałam jeszcze farby, żeby uzyskać kolor brudno lawendowy i małym pędzelkiem gdzieniegdzie musnęłam drzwiczki szafki. Jak wyschła zamontowałam haczyk do powieszenia i bawełnianą koronkę na półkę, żeby jeszcze podkreślić retro charakter szafki.
Szafka po renowacji pasuje zarówno do wnętrz rustykalnych, jak i loftów, czy wnętrz industrialnych. W przypadku tych ostatnich wystarczy usunąć z półki zdobienie w postaci bawełnianej koronki. A teraz wisi dumnie w moim salonie i cieszy oczy nie tylko moje :) Jeszcze tylko nie zdecydowałam co w niej poukładam - kolekcję dzwonków, aniołów, ptaszków, koników, a może czeka na zupełnie coś nowego? Kto to wie :)
W każdym razie kolejny projekt skończony a ja nieustannie będę Was namawiać, żebyście się dwa razy zastanowili zanim coś wyrzucicie na śmietnik :)
Serdeczności :)
Szafka po renowacji pasuje zarówno do wnętrz rustykalnych, jak i loftów, czy wnętrz industrialnych. W przypadku tych ostatnich wystarczy usunąć z półki zdobienie w postaci bawełnianej koronki. A teraz wisi dumnie w moim salonie i cieszy oczy nie tylko moje :) Jeszcze tylko nie zdecydowałam co w niej poukładam - kolekcję dzwonków, aniołów, ptaszków, koników, a może czeka na zupełnie coś nowego? Kto to wie :)
W każdym razie kolejny projekt skończony a ja nieustannie będę Was namawiać, żebyście się dwa razy zastanowili zanim coś wyrzucicie na śmietnik :)
Serdeczności :)
poniedziałek, 24 marca 2014
Praca zespołowa
Okrzykom radości i szczęścia wczoraj nie było końca. Młody oszalał ze szczęścia. A to za sprawą niespodzianki...
Ale zacznę od początku;)
Młody od pewnego czasu namiętnie maluje, rysuje, piszę itp itd. Stwierdziłam, że czas powoli myśleć o przystosowaniu jego pokoju do czasów szkolnych. Ponieważ oprócz nauki Jasiek jeszcze ma fioła na punkcie piłki nożnej, wpadłam na pomysł połączenia nauki i sportu ;)
Jak to u mnie bywa pomyślałam i czekałam aż mój pomysł nabierze mocy urzędowej. Lecz oczywiście ciocia (Iwona) zarządziła wyjazd po niezbędne materiały. Niestety zakupy nam się nie udały i wróciłyśmy do domu tylko z blatem ;(. Brakowało nam nóg. I wydawało się, że realizacja pomysłu odsunie się w czasie. Lecz na drugi dzień za sprawą wujka (męża Iwony), sprawy nabrały niespodziewanego przyśpieszenia.
Zaraz wieczorem wyposażona w pakiet dobrych chęci stawiłam się u Iwony celem malowania nóg. Na chęciach prawie się skończyło bo moja pomoc przy malowaniu ograniczyła się do mycia pędzli i obserwowania perfekcjonizmu cioci ;). Rany julek - Iwona jest mistrzynią w dokładności!
Wujek tymczasem zajął się wkręcaniem haczyków. Muszę przyznać że idealnie mu to wyszło ;) (kłaniam się nisko).
Mi przypadło skręcanie (20 śrubek bez wkrętarki - auuu moje ręce) no i oczywiście plecenie. Gotową siatkę zawieszał oczywiście syn.
I tak oto efektem wspólnej pracy 8 rąk powstało biurkobramka ;). Testom nie było końca. Co gorsza nawet są plany żeby na wakacje biurko zabrać ze sobą ;).
Słowa Młodego, że w życiu nie mógł sobie wymarzyć lepszego biurka sprawiają, że fruwam z radości i ja.
Tygodnia fruwania z radości Wam życzę ;)
Ale zacznę od początku;)
Młody od pewnego czasu namiętnie maluje, rysuje, piszę itp itd. Stwierdziłam, że czas powoli myśleć o przystosowaniu jego pokoju do czasów szkolnych. Ponieważ oprócz nauki Jasiek jeszcze ma fioła na punkcie piłki nożnej, wpadłam na pomysł połączenia nauki i sportu ;)
Jak to u mnie bywa pomyślałam i czekałam aż mój pomysł nabierze mocy urzędowej. Lecz oczywiście ciocia (Iwona) zarządziła wyjazd po niezbędne materiały. Niestety zakupy nam się nie udały i wróciłyśmy do domu tylko z blatem ;(. Brakowało nam nóg. I wydawało się, że realizacja pomysłu odsunie się w czasie. Lecz na drugi dzień za sprawą wujka (męża Iwony), sprawy nabrały niespodziewanego przyśpieszenia.
Zaraz wieczorem wyposażona w pakiet dobrych chęci stawiłam się u Iwony celem malowania nóg. Na chęciach prawie się skończyło bo moja pomoc przy malowaniu ograniczyła się do mycia pędzli i obserwowania perfekcjonizmu cioci ;). Rany julek - Iwona jest mistrzynią w dokładności!
Wujek tymczasem zajął się wkręcaniem haczyków. Muszę przyznać że idealnie mu to wyszło ;) (kłaniam się nisko).
Mi przypadło skręcanie (20 śrubek bez wkrętarki - auuu moje ręce) no i oczywiście plecenie. Gotową siatkę zawieszał oczywiście syn.
I tak oto efektem wspólnej pracy 8 rąk powstało biurkobramka ;). Testom nie było końca. Co gorsza nawet są plany żeby na wakacje biurko zabrać ze sobą ;).
Słowa Młodego, że w życiu nie mógł sobie wymarzyć lepszego biurka sprawiają, że fruwam z radości i ja.
Tygodnia fruwania z radości Wam życzę ;)
wtorek, 25 lutego 2014
Metamorfoza stolika pomocniczego
Dziś od świtu pracowicie. W nowym miejscu mieszkam już prawie pół roku, a ciągle jeszcze coś jest do zrobienia. Zabrałam się za stolik pomocniczy, który do obecnego wnętrza kompletnie mi nie pasował.
W salonie styl prowansalsko-wiejski ;), a stolik w stylu niemalże kolonialnym. Upychałam więc go po kątach, żeby za bardzo nie było go widać, ale dziś opuścił kąt i zabrałam się do dzieła :)
Przed wyglądał tak:
Stolik przemalowałam na biało. W końcu nie gryzie się z klimatem salonu i teraz prezentuje się tak:
Zachęcam Was do dokonywania przemian wokół siebie, bo nie jest to trudne i daje mnóstwo satysfakcji, a efekty bywają zaskakujące.
Pięknego dnia dla Wszystkich :)
W salonie styl prowansalsko-wiejski ;), a stolik w stylu niemalże kolonialnym. Upychałam więc go po kątach, żeby za bardzo nie było go widać, ale dziś opuścił kąt i zabrałam się do dzieła :)
Przed wyglądał tak:
Stolik przemalowałam na biało. W końcu nie gryzie się z klimatem salonu i teraz prezentuje się tak:
Zachęcam Was do dokonywania przemian wokół siebie, bo nie jest to trudne i daje mnóstwo satysfakcji, a efekty bywają zaskakujące.
Pięknego dnia dla Wszystkich :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)










